Tatiana Piotrowska
Content Creator | Event & Festival UGC | Promotor
Znaleziono 28 profili · Wyczyść filtry
UGC to materiały, które wyglądają jak nagranie zwykłego użytkownika, ale powstają na zlecenie marki. Kluczowa różnica wobec współpracy z influencerem: twórca UGC nie publikuje tego u siebie — nagranie dostajesz Ty i puszczasz je w swoich reklamach. Nie kupujesz zasięgu, kupujesz materiał.
Content Creator | Event & Festival UGC | Promotor
Łącze marki i ludzi nagrywając prawdziwe historie o ich produktach! www.dariuszhalak.pl
Fotografia lifestyle i produktowa | naturalny content dla marek
Kampanie reklamowe • Sesje zdjęciowe • Fashion & Beauty • E-commerce • Social Media • Eventy • Promocje • Hostessy • Content dla marek
Tworzę autentyczne materiały UGC dla marek beauty, fashion, lifestyle i home.
To najczęstsze nieporozumienie w tej kategorii, więc od razu wprost:
Przy współpracy z influencerem kupujesz dotarcie. Materiał powstaje i ląduje na profilu twórcy, a Ty płacisz za to, że zobaczy go jego społeczność.
Przy UGC kupujesz materiał. Nagranie trafia do Ciebie i to Ty decydujesz, co z nim zrobisz — najczęściej puszczasz je jako reklamę. Twórca nie musi mieć ani jednego obserwującego; liczy się to, jak wypada przed kamerą i czy potrafi mówić o produkcie naturalnie.
Stąd nazwa bywa myląca. „User-generated content" brzmi jak treść od zwykłego użytkownika, a to materiał zamówiony i opłacony, tylko zrobiony tak, żeby nie wyglądał na reklamę z produkcji. Warto o tym pamiętać, bo od tego zależy, jak taki materiał trzeba oznaczyć.
„Nagranie UGC" to zbyt ogólne, żeby się na tym umawiać. Ustal punkt po punkcie:
Tu rodzi się większość późniejszych nieporozumień, bo strony milcząco zakładają dwie różne rzeczy. Ustalcie to na piśmie przed nagraniem:
Wizerunek to nie to samo co plik. Zapłacenie za nagranie nie oznacza automatycznie zgody na dowolne wykorzystanie twarzy twórcy — i to jest dokładnie ta rzecz, o którą warto dopytać prawnika, jeśli planujecie większą kampanię.
Największy błąd to scenariusz rozpisany słowo w słowo. Twórca odczyta go jak z kartki, materiał zabrzmi jak reklama i traci sens, bo po to szukaliście UGC, żeby tak nie brzmiał.
Zamiast scenariusza dajcie ramy:
Do nagrania potrzebny jest produkt, a produkt musi fizycznie dojechać. Przy planowaniu terminu doliczcie wysyłkę w obie strony, jeśli sprzęt ma wrócić.
Warto też ustalić z góry, czy produkt zostaje u twórcy. Przy kosmetyku czy suplemencie to oczywiste, przy urządzeniu za kilka tysięcy złotych — już nie, a bywa źródłem nieporozumień. To samo dotyczy sytuacji, w której produkt trzeba używać przez jakiś czas przed nagraniem: wtedy termin liczy się nie od wysyłki, tylko od momentu, w którym twórca ma już co pokazać.